dormakaba
Newsletter dormakaba

Wywiad - Joanna Jurecka

Czy to już kryptoreklama? Nie… po prostu wspieramy naszych utalentowanych kolegów i koleżanki.

Czym zajmujesz się w dormakaba? Jak długo pracujesz w naszej firmie?

Moja przygoda w Dormie zaczęła się w lutym 2009 roku. A w 2016 roku wróciłam po ,,krótkiej” przerwie macierzyńskiej, w sam raz na połączenie firm Dorma i Kaba. Przygoda zaczęła się od nowa, tym razem pod banderą dormakaba. Jestem częścią działu PMT, który wspiera Architektów i Inwestorów w procesie inwestycyjnym. Kiedy zaczęłam pracę w Dormie, byłam pierwszą osobą tworzącego się działu współpracy z Architektami i do dziś ta praca stawia przede mną coraz ciekawsze wyzwania.

IMG_6512
IMG_6186


Każdy z nas pracujący w dziale PMT ma w pamięci projekt czy też inwestycję, przy której najwięcej się napracował. Jakie jest Twoje ,,wspomnienie”?

Ech…. Trudno wskazać. Przez te lata było tyle ciekawych, trudnych, zabawnych lub niespotykanych projektów. Przychodzi mi do głowy jeden, a zaraz potem kilka kolejnych, z których nie umiem wybrać żadnego faworyta. Jednak najbardziej zapadają w pamięć te projekty, z którymi wiążą się jakieś anegdoty czy bardzo nietypowe wyzwania.

 

dormakaba to setki różnych produktów. Czy rejon małopolski, który obsługujesz ma swoje ulubione produkty o które najczęściej pytają architekci lub inwestorzy?

Przez długi czas ulubionym produktem, o który najczęściej pytali Projektanci były ściany mobilne. Te elementy z naszej oferty, które są największe gabarytowo, czyli ściany czy drzwi obrotowe są najczęstszym pretekstem do naszych spotkań z Architektami. O ile łatwą – teoretycznie – sprawą jest dobór klamek czy samozamykaczy, o tyle te ,,większe” produkty często wymagają dodatkowych obliczeń, czy detali rysunkowych. Przy obecnej ilości produktów, to raczej profil pracowni architektonicznej decyduje o jej ulubionym produkcie. Czasem są to ściany, czasem drzwi obrotowe czy kontrola dostępu.

 

JOJU – czy to marka? Pseudonim? Czy te cztery literki są już rozpoznawalne wśród fanów rękodzieła?

Najbardziej bliskie prawdy będzie stwierdzenie, że JOJU to ja. Czy marka? Pewnie w jakimś stopniu tak, ale bardziej lubię stwierdzenie ,,pasja”. Podczas mojego urlopu macierzyńsko-wychowawczego, kiedy zajęłam się rękodziełem, zdobyłam grupę fanów a nawet stałych klientów. Teraz kiedy praca pozwala mi na szydełkowanie w ograniczonym czasie. Robię moje rękodzieło dla siebie lub grona najbliższych, ale czasami odzywają się klienci, dla których kiedyś coś zrobiłam i wtedy staram się dla nich wygospodarować trochę czasu.

 

IMG_4155
2

Jakie produkty robisz najchętniej? Dywanik czy torebka nie są dla Ciebie raczej wyzwaniem?

Każdy produkt robię chętnie, jeżeli wiem, że ktoś będzie się z niego cieszył. Oczywiście nic nie jest tak proste. Uwielbiam robić maskotki, ale ciągły deficyt czasu sprawia, że ostatnio częściej wykonuje rzeczy, które robi się szybko i których ,,przybywa w ekspresowym tempie”. A torebki to hit wśród koleżanek szkolnych mojego syna, oczywiście najlepiej różowe…. Mój dom wyposażyłam w co mogłam własnej roboty. Nic tak mile nie łaskota ego jak zdumione spojrzenie gości i słowa ,,naprawdę sama zrobiłaś ten dywan??”

 

IMG_0097 małe
InstagramCapture_6c7a1fe9-1fe8-415e-ab96-d929c67ebd67
IMG_4867
4

Okres przedświąteczny i koniec roku kalendarzowego to czas wytężonej pracy w naszej firmie. Czy po godzinach pracy JOJU zwiększa produkcję szydełkową?

Oj tak…. Okres przedświąteczny to kiermasze w szkole i przedszkolu. Zawsze staram się przygotować jak najwięcej ozdób, ale mam wsparcie dwóch elfów. Co prawda szydełkowanie im nie w głowie (jak to chłopakom) ale chętnie pomagają dodając otuchy – im zawsze podoba się każda rzecz, którą zrobię. No i oczywiście na naszej choince od lat wieszamy w większości własnoręcznie wykonane ozdoby.

 

IMG_4013
IMG_7073
IMG_5043
IMG_7265

Prośba na koniec żebyś zdradziła nam swój sekret organizacji czasu. Jesteś pełnoetatowym pracownikiem, pełnoetatową matką dwóch urwisów, masz czas po godzinach na rękodzieło. Jak to się robi?

Ja i organizacja czasu? Mam wrażenie, że to się wzajemnie wyklucza. W pracy to jeszcze organizacja w większej części zależy ode mnie, więc tu pełen sukces. Po pracy to jest wolna amerykanka, nigdy nie wiadomo na co będzie czas danego dnia. Może się okazać, że będzie mi dane zakamuflować się gdzieś na kanapie z szydełkiem, ale może też być tak, że zgubi się jakiś bardzo ważny klocek z jeszcze ważniejszego zestawu i tylko ja go mogę odszukać, bo wszyscy już próbowali bez skutku . W ten sposób czas organizuje się poniekąd sam, ale zawsze jakoś go wystarcza na wszystko. A rękodzieło to po prostu przyjemność, czas na przemyślenia, czasami forma wyciszenia, na którą czas musi się znaleźć.

aIMG_6611
IMG_4851

​​​​​​​

5
IMG_7155