dormakaba
Newsletter dormakaba

,,Ten Gość od tych bramek” - Poznajcie rozśpiewanego produkt managera Mikołaja Piosika.

Czym zajmujesz się w dormakaba? Jak długo pracujesz w naszej firmie?

Prace zacząłem w lutym 2009 roku i od początku jestem produkt managerem od urządzeń fizycznej kontroli dostępu. Ogólnie mówiąc jestem "tym gościem od tych bramek" 😉 Z biegiem czasu i rozwojem firmy zakres ten się zmieniał. Początkowo każdy projekt był wyzwaniem. Pamiętam, jak wyceniałem swoje pierwsze drzwi karuzelowe, był to projekt, Ovotz (o ile dobrze pamiętam nazwę). Pracowałem w firmie może niecały miesiąc. Byłem jeszcze przed szkoleniem w fabryce i bazując jedynie na cennikach (ten do drzwi karuzelowych miał około 400 stron) musiałem przygotować wycenę. Zajęło mi to prawie 3 tygodnie i całe szczęście, że klient nie zdecydował się na nasze rozwiązanie, bo chyba musielibyśmy do tego projektu dopłacić. Teraz po ponad 9 latach mnie to śmieszy, ale wtedy byłem bardzo przejęty.

Czy Polski rynek jest otwarty na zastosowania rozwiązań ESC dormakaba? Widzisz jakieś zagrożenia?

Tak naprawdę rozwiązania ESC są stosowane raczej w dużych miastach. W zależności od regionu różnie to bywa. Zdarza się, że na odludziu powstaje duża fabryka i nagle w szczerym polu realizujemy duży projekt. Są też regiony i miasta w których wydawałoby się, że potencjał jest ogromny, jak Kraków, Trójmiasto czy Śląsk, a tak naprawdę projektów realizujemy niewiele.

Jeżeli chodzi o zagrożenia to będę banalny i wspomnę o naszej konkurencji. Szczególnie jeśli chodzi o polskie firmy to nie możemy się równać z nimi cenowo.  Ale nasza jakość i rozwiązania technologiczne zdecydowanie przodują, a klient, który zna nasz produkt w większości przypadków do nas wraca.

Twoje największe wyzwanie projektowe?

Chyba wszyscy już w firmie wiedzą - Stadion Śląski w Chorzowie. Był to największy projekt w historii firmy. Projekt zawierał 140 przejść realizowanych na wysokich kołowrotach, wysokich i niskich bramkach uchylnych oraz bramkach sensorycznych. Na etapie przed podpisaniem umowy byłem odpowiedzialny za przygotowanie oferty. Wspólne z Mariuszem Bakinowskim pojechaliśmy nawet do fabryki na wszystkie ustalenia. Sama realizacja projektu odbywała się w roku finansowym 2016/17, ale pierwsze rozmowy były już w roku 2010. Pamiętam jak ja wtedy młody 26 letni nieopierzony nowicjusz siedziałem przy stole z całym zarządem stadionu. W roku 2011 zaprojektowaliśmy wspólnie z architektem wszystkie strefy. Opracowanie to było podstawą późniejszej realizacji. Co prawda zmian było sporo, ale bazowaliśmy na tym projekcie. Realizacyjnie już wziąłem cały ciężar na siebie. Było sporo pracy i niejednokrotnie siedziałem dłubiąc z Panem Zdzisiem (Panie Zdzisławie, raz jeszcze dziękuję za świetną robotę), ale koniec końców projekt został zakończony bez uwag.

A co przed Tobą, jakieś ciekawe projekty, niestandardowe realizacje?

Ostatnimi czasy prawie wszystkie projekty są specjalne. Tak się jakoś ułożyło, że teraz każdy projekt potrzebuje specjalne wykończenia, jak nie malowanie, to zabudowa wyświetlaczy czy czytników kodów QR. Mamy już kilka pozyskanych dużych projektów, na których będę musiał się skupić, takich jak Zalando w Olsztynku czy EC Powiśle. Szczególnie ten ostatni był sporym wyzwaniem. Ustalenie z klientem czego tak naprawdę oczekuje trwało ponad pół roku. Byliśmy już nawet w pewnym momencie za burtą, wybrali inną firmę do realizacji projektu, ale udało się i realizacja będzie jesienią.

To że o bramkach wiesz wszystko nie mamy wątpliwości. Ale zaskoczyłeś nas wszystkich na integracji, gdy wykonałeś bezbłędnie, lepiej od oryginału piosenkę ,,I will survive”.

Bez przesady, lepiej niż oryginał to się nie da 😉 ale dziękuję.

Śpiewanie to Twoja pasja?

Moja przygoda ze śpiewaniem zaczęła się tak na dobre na studiach. Pracowałem wieczorami jako barman w jednym z fajniejszych klubów w tamtym czasie w Lesznie. W jeden dzień w tygodniu, w poniedziałek, odbywało się tam karaoke. Zdarzało się, że frekwencja czasem była niska, a DJ przez 2 h nie namówił nikogo do śpiewania, no i tak zacząłem śpiewać na forum publicznym "jesteś szalona" i "mam dres". Z biegiem czasu poprzeczka została podniesiona.

Jakie masz sukcesy na tym polu?

Większych sukcesów nie mam, śpiewam zupełnie amatorsko. Wygrałem kilka lokalnych konkursów karaoke za czasów studiów. Teraz spotkała mnie bardzo zabawna sytuacja na weselu mojego przyjaciela ze studiów. Tak jak na integracji podszedłem, ale nie do DJ tylko do zespołu. Poprosiłem, czy mogę zaśpiewać również "I will survive". Zespół oczywiście jak to na weselu spodziewał się jakiegoś potencjalnego dziwoląga z Idola. Dałem czadu, zespół zdziwiony i po moim występie podszedł do mnie klawiszowiec z propozycją dołączenia do zespołu. Bardzo mnie to rozbawiło, bo miałbym zająć miejsce wokalisty śpiewającego na tym weselu. Wokalista, który śpiewał na tym weselu miał zostać zwyczajnie wyrzucony i miałem wskoczyć na jego miejsce. Wziąłem ładnie od Pana wizytówkę i powiedziałem, że się zastanowię, ale już nie zadzwoniłem.

Jacy są Twoi ulubieni artyści?

Jest ich sporo, kiedyś w dzieciństwie to zdecydowanie Kasia Kowalska, teraz nadal bardzo ją lubię, ale jak miał bym podać jednego to chyba Kuba Badach, a w szczególności jego płyta Tribute to Andrzej Zaucha oraz jego twórczość wspólnie z zespołem Poluzjanci.

Masz jakieś plany dotyczące śpiewania? Mogę autograf już teraz?

Moje plany... hm... ciężko powiedzieć. Raczej nic nie planuje. Raz na jakiś czas karaoke i występy na weselach znajomych 😉 Tak naprawdę zawód wokalisty, czy jest to wokalista koncertowy czy weselny to bardzo ciężka praca. Codzienne ćwiczenie głosu, próby z zespołem i koncertowanie pochłania sporo czasu. Pracując zawodowo nie można sobie na to pozwolić, chcąc robić to dobrze, a ja wychodzę z założenia, że jak coś robić to właśnie robić to dobrze.